12.10.2014

#‎takasytuacja‬

Sobota, coś koło południa. Sąsiadka zaczyna grać na pianinie BWV 147. Nie w smak ci, bo miałeś ciężką noc i słyszysz tupot białych mew. Ale nie umiesz być na nią zły, bo sam ćwiczyłeś latami w bloku i wiesz jak to jest. Generalnie zen. Nie złośćmy się na muzyków, i tak mają pod górę.

Wychodzisz więc na balkon zaczerpnąć świeżego powietrza i… zaczynasz jej do tego gwizdać cantus firmus. Sąsiadka się peszy i przestaje grać.

Berlin:-)