31.10.2011

berek

Z wystawy Obok. Polska - Niemcy. Tysiąc lat historii w sztuce zdjęto film Berek Artura Żmijewskiego. Pomijam całą kwestię politpoprawności i jej granic, zwłaszcza w Niemczech. Moją uwagę zwrócił inny ciekawy kontekst.

Jak czytamy w GW:

Na krótkim filmie Żmijewskiego z 1999 r. w dość ciemnym zamkniętym pomieszczeniu znajduje się grupa nagich ludzi. Jest im zimno, zaczynają się rozgrzewać, biegać, być może za sugestią artysty, a być może spontanicznie reagując na sytuację upokorzenia. Zaczynają bawić się w berka. Chęć odegnania strasznej atmosfery cały czas przeplata się z zażenowaniem, wstydem. Jest w tej grupie dziewczyna, która nie potrafi się bawić, wejść w to, co robi grupa, kręci się po piwnicy z twarzą zasłoniętą rękami.

Film został nagrany w dwóch miejscach - autentycznej komorze jednego z byłych obozów nazistowskich i w zwykłej piwnicy.





Niedaleko Martin-Gropius-Bau, gdzie pokazywana jest wystawa, znajduje się pomnik pomordowanych Żydów Europy. Bardzo często widuję ludzi przysiadających na jego betonowych sarkofagach, jedzących, całujących się, robiących sobie z roześmianą miną zdjęcia na tle kolejnej turystycznej atrakcji, dzieci biegające po i pomiędzy prostopadłościanami… Berek.

Może dlatego Berek Żmijewskiego w tym sąsiedztwie gryzł bardziej niż gdzie indziej?

Fotki: kradzione z sieci

26.10.2011

Parę(naście?) lat temu był taki film Pamiętniki Bridget Jones. W jednej ze scen pojawił się tam Salman Rushdi tylko po to, żeby skonfrontowana z nim główna bohaterka zapytała go o drogę do toalety. I wtedy to było nawet zabawne.

W Północy w Paryżu Allen wziął w obroty… kogóż to on nie wziął.

Mój Boże, ileż to ciekawych scenek z udziałem Hemingwaya i Picassa, albo Dalego, Man Raya i Bunuela, można by wymyśleć. Ile zabawnych kwestii w ich usta włożyć. Ile pikantnych sytuacji zaaranżować. A tu co? Ano nic. Olbrzymie, przepastne, wiejące sztampą na kilometr, z wielkiej litery pisane Nic.

To naprawdę smutne, jak wielu ludzi, o których można by mówić godzinami, musiał Allen wcisnąć do filmu tylko po to, żeby łopatologicznie do bólu wcisnąć widzowi pointę rodem z Coelho.

To był jeden z najsmutniejszych filmów jakie widziałem w tym roku.

06.10.2011