18.05.2012

stoi na stacji…

Jak już parę razy na blogu wspominałem, mam duży sentyment do kolei. Moi dziadkowie byli kolejarzami. Kiedy byłem mały, babcia pracowała w parowozowni. Czasami ją tam odwiedzaliśmy. Bawiłem się wówczas przed budką - tzw. smarownią, w której kwitowała i wydawała maszynistom tłustą oliwę.

Od czasu do czasu zza budki wyjeżdżał dymiący i sapiący parowóz. Wjeżdżał na obrotnicę. Pan z obrotnicy pozwalał mi wówczas wejść do swojej budki i razem z potężną stalową maszyną robiliśmy kilka honorowych rundek dookoła. Kręcić się na karuzeli razem z takim potworem - jeśli jest się pięcioletnim chłopcem, takiego czegoś nie zapomina się już nigdy.

Będąc ostatnio w sztetl zrobiłem sobie mały urban exploring. I stojąc pośród tych ruin, pamiętając to miejsce pełne ludzi, ruchu, maszyn, zapachu stali, oleju, węgla… poczułem się dinozaurem.

Cały ten teren aż do budynków zajmowało torowisko, na którym stały jakieś niemożliwe do ogarnięcia ilości rozmaitych lokomotyw - wielkich zielonych "gagarinów", małych manewrowych spalinówek, średnich żółtych "rumunów" i przede wszystkim - parowozów. Był też pług śnieżny, którego tak na oko ze trzy razy wyższa ode mnie "szufla" budziła mój respekt przemieszany ze strachem.

Smarownia stała pod tym drzewem.

Tu wjeżdżały parowozy.

Tyle pozostało po obrotnicy.


Kanały remontowe. Nigdy nie odważyłem się zejść pod parowóz. Tzn. wówczas. Teraz już tak, ale dopiero w berlińskim Muzeum Techniki.

Tu były pomieszczenia socjalne dla maszynistów. Pamiętam kran z którego leciała gorąca kawa (chyba zbożowa).


Co ciekawe, na terenie parowozowni dogorywa… przedwojenny wagon berlińskiego S-Bahnu (zdjęcie zrobione przez Czarka z forum Odkrywca.pl):
Pewna liczba tego typu taboru trafiła do Polski w ramach reparacji wojennych albo po prostu łupu. Jeździły na trasach trójmiejskiej SKM do czasu przerobienia jej z systemu trzeciej szyny (takiego samego jak do dzisiaj w Berlinie) na trakcję napowietrzną. Potem jeździły jako wagony techniczne. A dzisiaj - jak widać.

7 komentarze:

trumnaterror pisze...

Wygląda fenomenalnie. Czy może się Pan podzielić namiarami na to miejsce?

miasto-masa-maszyna pisze...

Uważny czytelnik bloga się sam domyśli (ew. z pomocą wujka Google'a) ;-P

trumnaterror pisze...

Aha! Już wiem! dzięki!

roody102 pisze...

3m, podły człowieku, gość grzecznie zapytał, a Ty zamiast mu pomóc, zmusiłem go by cały weekend czytał Twoje wypociny ;)

miasto-masa-maszyna pisze...

ze mną nie ma letko

Tomas pisze...

Rozumiem tą słabość do kolei - sam przez 12 lat mieszkałem jakieś 200m od dworca :) Na piątym zdjęciu polski akcent ;)

miasto-masa-maszyna pisze...

@Tomas
Trudno, żeby nie było polskich akcentów, skoro to w Polsce ;-)