22.09.2011

Jeśli wierzyć snom, studia były najbardziej traumatycznym (pun intended) okresem mojego życia. Dzisiaj jednak, w drodze wyjątku, nie śniło mi się kolokwium o którym zapomniałem, zaliczenie z laborek na które nie chodziłem itp. Tym razem bohaterem były znane chyba wszystkim studentom przepały z szukaniem/załatwianiem lokum. Sen był długi i większości już nie pamiętam. Ale doskonale zapamiętałem moment pomiędzy uświadomieniem sobie "to tylko sen" a obudzeniem się i pytanie:

No dobra, ale to gdzie ja właściwie w tym Wrocławiu mieszkam?

Po szybkim sfalsyfikowaniu jakichś czterech potencjalnych adresów otworzyłem oczy i z ulgą obudziłem się z Berlinie.

5 komentarze:

Ezechiel pisze...

Mi też dość długo śniło się zaliczenie z przedmiotu, z którego ostatecznie zrezygnowałem. Po pięciu reality checkach sen minął.

miasto-masa-maszyna pisze...

Mi po 9 latach od obrony nadal nie mija.

metody_cyryla pisze...

Na wo.blox.pl, odnośnie czytelnictwa emigracyjnego zapytałem cię o polecane blogi niemieckojęzyczne, w tematycznych okolicach #ttdkn.

Niestety z jakiegoś powodu WO wyciął komentarz (może nie chce linkować konkurencji na swoim blogu).

Może umiesz coś polecić?

miasto-masa-maszyna pisze...

Ale ja w ogóle nie zaglądam do niemieckiej blogosfery. Ledwie obrabiam blogi znajomych z polskiej.

metody_cyryla pisze...

Czyli podobnie jak ja. Ostatnio jednak doszedłem do wniosku, że skoro już stoję okrakiem, to trzeba wzmocnić niemiecką nogę.

OK, dzięki. Może popytam dalej.