05.08.2011

r.i.p. al

Internetsy zetknęły nas raz. Dawno temu. Na czacie organizowanym przez jakiś Onet pytałem go jak ocenia Jakuba Szelę. "Kontrowersyjna postać, nie da się ocenić jednoznacznie" - odpowiedział. Kiedy przypomnę sobie moje ówczesne poglądy na ten temat i dzisiejsze, przefiltrowane przez bodajże 10 lat życia i lektur (choćby projekt R.U.T.A się w tym momencie kłania), to trochę się czerwienię.

Mało który z polskich polityków mógł tak jak on powiedzieć (nie wiem, czy to powiedział, ale mógłby) "mój elektorat to ja". Nienawidziłem i nienawidzę wszystkiego, co reprezentowała sobą jego partia - kolesiostwa, warcholstwa, chamskiego seksizmu. Ale nigdy nie widziałem w tym ani cienia hipokryzji. Był chamem w najgłębszym tego słowa znaczeniu - człowiekiem wychowanym w trudnych warunkach, bez kapitału kulturowego. Był prostakiem, bo proste życie go ukształtowało. I nigdy nie udawał kogokolwiek innego. Nawet kiedy grał politycznie, była to gra na jego poziomie - prostacka i w swoim prostactwie uczciwa. Mogłem gardzić jego poglądami ale nigdy nie miałem wątpliwości, że on naprawdę właśnie tak uważa, tak myśli, tak widzi i rozumie otaczającą go rzeczywistość. I że gdzieś pod moim bokiem istnieją inni ludzie tak samo jak on ukształtowani i myślący, i z ich istnieniem muszę się po prostu pogodzić, choćby niewiadomo jak nie pasowali do mojej wizji świata.

I pozostał do końca synem swojej klasy społecznej, choć pieniądze zapewne pozwalały mu na inne, bardziej "honorowe" rozwiązanie. Natura i życie nie dały mu umiejętności grania kogoś innego, więc tak jak pokolenia chłopskich synów przed nim, w momencie kiedy życie go przerosło, Andrzej Lepper po prostu się powiesił.

Niech spoczywa w pokoju.

1 komentarze:

Kankanka pisze...

Mądrze napisałeś. Uczciwie i porządnie. Tak po ludzku.